A+ A A-

Polonijna familia z Hokkaidō

Oceń ten artykuł
(2 głosów)
Polska wigiliaPolska wigiliaZa górami, lasami i jednym morzem jest sobie taka wyspa, którą nazywają „najbardziej polską z japońskich wysp”. Oficjalnie nazywa się Hokkaidō, płynie mlekiem i słynie z ziemniaków. Świeże warzywa, pola rzepaku, zapach zżętego zboża, pasące się krowy – dziwne by było, gdyby w takim miejscu nie przebywali Polacy. I tak jest, w rzeczy samej. Jest tu nas co najmniej dwadzieścioro, wliczając dzieci z polsko-japońskich małżeństw. Są wśród nas osoby, które osiedliły się na stałe, są takie, które przyjechały na kilkuletnie kontrakty, bywają studenci odbywający roczne lub kilkumiesięczne staże. Wielu wraca na Hokkaidō, mimo możliwości wyboru innego miejsca w Japonii. „Wolniej, szerzej, ciszej, taniej”, jak to sparafrazował kiedyś pewien przyjezdny z Tokio. Niestety rynek pracy nie jest taki, jak w stolicy i często powrót czy osiedlenie są bardzo trudne.

Spotykamy się regularnie w każdą środę na obiedzie od wielu lat, już ponad 300 razy odkąd zaczęliśmy liczyć. Oczywiście spotkania odbywały się również znacznie wcześniej, w różnych miejscach i z różną regularnością, na przykład za sprawą znanej z łamów Gazety pani Haliny Kamakury, którą niniejszym serdecznie pozdrawiam. Tak jak pani Halina staramy się aktywnie działać w miejscowym Towarzystwie Polska-Hokkaido i pomagać w ich przedsięwzięciach (fot. 1). Ostatnio śpiewaliśmy i deklamowaliśmy polskie wiersze na imprezie poświęconej Shūjiemu Terayamie (fot. 2). Mimo, że związek słynnego artysty z Polską był raczej epizodyczny – mieliśmy kolejną okazję do zaprezentowania szerszej publiczności kawałka Polski i spotkania w polonijnym gronie. Oprócz regularnych cośrodowych obiadków spotykamy się na grillach, piknikach, w karaoke, na koncertach, wystawach, itp. (fot. 3, fot. 4). W samym sierpniu „zorganizowaliśmy” wspólne wyjścia na zawody sumo, wystawę Daliego i występy komików manzai. „Organizowanie” wziąłem w cudzysłów celowo, bo w dobie Internetu jest to kwestia jednego maila na naszą listę mailingową. Osoba, która posiada informację o imprezie, okresowej pracy, czy choćby o odkryciach ułatwiających, tudzież umilających życie (na przykład o tym, gdzie „rzucili” polską kiełbasę), informuje resztę drogą elektroniczną. Na przykład, dzięki temu systemowi, w zimie wielu z nas statystowało przy tworzeniu filmu o Tajwańczyku biorącym udział w olimpiadzie zimowej 1972.

Imprezy odbywają się bez względu na ilość osób deklarującą chęć wzięcia udziału – jedna rodzina gdzieś się wybiera, inne osoby mogą dołączyć – jeśli chcą. Nie wszyscy mają samochody, więc staramy się organizować wyjazdy do onsenu czy na pole namiotowe, do którego docierają autobusy. Takim właśnie polem jest Poropinai przy jeziorze Shikotsu – w zeszłym roku nasze „polskie” ognisko przyciągnęło wielu Japończyków zainteresowanych odmiennym językiem piosenek śpiewanych przez nas do dźwięków gitary. Oprócz piosenek promujemy również polskie jedzenie. Raz do roku moja żona Edyta, która nota bene uczy języka polskiego na słynącym ze slawistyki Uniwersytecie Hokkaido, uczy jak gotować i piec po polsku w profesjonalnym studiu kuchennym (?), a imprezę tę organizuje i promuje Towarzystwo Polska-Hokkaido (fot. 5). Polskiego jedzenia można spróbować również podczas imprez międzynarodowych organizowanych przez szkoły, urzędy dzielnicowe czy kościoły (fot. 6). Im więcej „młodych z ikrą” dołącza do nas, tym łatwiej nam mierzyć w górę – duże polskie stoisko na Juwenaliach, polska grupa taneczna na Yosakoi, czy polska rzeźba podczas dorocznego Festiwalu Śniegu to nasze ciche marzenia.

Z cichych marzeń ziściło się już jedno – napisaliśmy książkę o „naszej” wyspie (http://hokkaido.com.pl) (fot. 7). Dzięki niej udowodniliśmy sobie, że oprócz wspólnego tańczenia, śpiewania czy wypadów do kina, można również zostawić po sobie jakiś ślad, promować tę naszą Japonię „mniej egzotyczną”, przez to znacznie „łatwiejszą w użyciu”. Dzięki tej „promocji” wielu ludzi, nawet w samej Japonii, myśli (czego dowodzą zapytania zadawane nam poprzez naszą stronę internetową http://tnij.org/polonia), iż największym skupiskiem polonijnym w Japonii jest nie Tokio, a Sapporo właśnie. Wielu Polonusów utyskuje na brak Polaków w swoich okolicach, a Internet to narzędzie, dzięki któremu można dotrzeć do rodaków w okolicy, w której się mieszka, którą się zwiedza. Na pewno nasze spotkania polonijne nie byłyby tak liczne, a wypady dobrze zorganizowane, gdyby nie pomoc strony i listy. Pojawia się ostatnio coraz więcej blogów Polaków w Japonii, poniżej podam listę tych, które są mi znane, przeważnie można z nich dotrzeć do innych rodaków w Kraju Kwitnącej Wiśni – być może w okolicach czytelnika Gazety. Próby poszukiwań „sąsiadów” odbywają się też na forach o Japonii, jednym z nich jest forum „J a p o n i a” na portalu Gazety Wyborczej.

Gdyby ktoś z czytelników zawitał w nasze strony, to "Polonijne Obiadki Środowe" sapporzańskiej Polonii odbywają się 10 minut od stacji Sapporo, w samym środku kampusu Uniwersytetu Hokkaido, na drugim piętrze centralnej stołówki (Chūō-shokudō), w każdą środę o godzinie 12-tej i trwają przeważnie około dwóch godzin. Spotykają się tam nie tylko Polacy, ale również uczący się polskiego studenci, polonofile, czasem nasi znajomi z różnych krajów, członkowie Towarzystwa Polska-Hokkaido. Każdego wybierającego się w nasze strony namawiamy do takiego zaplanowania podróży, żeby wygospodarować jakąś godzinkę na spotkanie się z nami! Oprócz „Obiadków” organizujemy też Wigilie i spotkania wielkanocne (fot. 8, fot. 9). Wiem z maili, że wielu Polaków jest gotowych na podróż na "północną wyspę" dla spędzenia śnieżnych świąt wśród rodaków. Dlatego zastawę dla nieoczekiwanego gościa traktujemy bardzo poważnie... "Z ostatniej chwili”

Polonijna załoga "Piraci z Baltyku" zajęła czwarte miejsce w „Pierwszych Regatach Tratw Własnej Konstrukcji Otaru 2007”; link do zdjęć: http://tnij.org/tratwy.

Blogi:

http://estiej.blox.pl/
http://fotonek.blog.onet.pl/
http://izabelai.blog.onet.pl/
http://mynippon.blog.onet.pl/
http://agadorek.blogspot.com/
http://watashi-no-yume.blog.pl/
http://tokyobynight.pl

Fot. 7 Okładka książki „Hokkaido – Japonia bez gejsz i samurajów”; autorzy: Tomek Bogdanowicz, Paweł Dybała, Ewa Grave, Jin Matsuka, Piotr Milewski Michał Edmund Tadeusz "Tori" Ptaszyński, Rafał „Kabura” Rzepka, Piotr Węgrzynowicz, Piotr Feliks Wilk-Witosławski i Łukasz Zabłoński

----------------------------------
O Autorze

Jest adiunktem na Uniwersytecie Hokkaido, związany z tą uczelnią od 1996 roku. Na codzień zajmuje się sztuczną inteligencją – uczy roboty jak się uczyć zdrowego rozsądku. W przyszłym roku liczba Polaków w jego laboratorium powinna wzrosnąć do czterech, co zapewne będzie rekordem w skali krajowej. Więcej na stronie http://tnij.org/kabura.

Prezentujemy polską kulturę na Dniach MiędzynarodowychPrezentujemy polską kulturę na Dniach MiędzynarodowychWystępy Polonii na imprezie poświęconej Shūjiemu TerayamieWystępy Polonii na imprezie poświęconej Shūjiemu TerayamieCo roku dopingujemy naszym skoczkomCo roku dopingujemy naszym skoczkomFotka z Adamem MałyszemFotka z Adamem Małyszem

Autor z małżonką prezentują bigosAutor z małżonką prezentują bigosPrezentujemy polskie potrawy szerszej publicznościPrezentujemy polskie potrawy szerszej publiczności Tradycyjne spotkanie wielkanocneTradycyjne spotkanie wielkanocne

Skomentuj

Upewnij się że wypełniłeś wymagane informacje w polach oznaczonych (*).
Podstawowy kod HTML jest dozwolony.

Japonia mniej znana

  • 1
  • 2
Sanmachi-suji w Takayama

Sanmachi-suji w Takayama

Takayama to jedno z najbardziej urokliwych miast w... Więcej

Yuzu - japoński skarb zimowy

Yuzu - japoński skarb zimowy

Yuzu to jeden z oryginalnych japońskich owoców cyt... Więcej

Pozostań w kontakcie

© 2010 Polonia.JP

Logowanie lub Rejestracja

Zaloguj się