A+ A A-

Wyznania polskiej gejszy

Oceń ten artykuł
(0 głosów)
Wywiad z Niną - polską hostessą.

Jak się znalazłaś w Japonii i w jaki sposób zostałaś hostessą?
Przyjechałam tu właśnie w celu podjęcia pracy w jednym z hostess-klubów na obrzeżach Tokio, a konkretnie w snacku o dźwięcznej nazwie "Bara", co w języku japońskim oznacza różę. W Polsce, poza naborem do tego typu klubów poprzez ogłoszenia w prasie, sprawnie działa poczta pantoflowa czy raczej "branżowa" - nie mylić ze słowem "branża" wylansowanym przez Magdalenę Okoniewską, autorkę bestsellera "Dziennik lesbijki", dotyczącym środowisk homoseksualnych. Jedna z moich znajomych pracowała w "Bara" przez dwa lata, a kiedy poślubiła jednego ze swoich wiernych klientów, została przykładną żoną na modłę japońską i odstąpiła mi swój "etat".

Kim tak naprawdę jest hostessa: rozrywkową dziewczyną, gejszą czy panienką lekkich obyczajów?
Hostessa jest kimś w rodzaju nowoczesnej gejszy, a jako że tym zajęciem w ostatnich czasach parają się głównie cudzoziemki, jest to wersja uproszczona i zubożona. Jedynym gei (sztuka, umiejętność), którą władają te pseudogejsze jest znajomość języków obcych i dość umowne zdolności wokalne, niezbędne do popisów karaoke. Dzisiejsza hostessa łączy w sobie zadziwiającą ilość zawodów: kelnerki, barmanki, piosenkarki, aktorki (zwłaszcza role charakterystyczne i komediowe), psychoanalityczki, a nawet przedszkolanki - biorąc pod uwagę zdziecinnienie często wiekowej klienteli. Muszę niestety rozczarować co podejrzliwszych Czytelników - praca hostessy, którą ja wykonuję, nie ma nic wspólnego z prostytucją. Przynajmniej tą w potocznym znaczeniu tego słowa...

Na czym polega twoja praca?
Mottem przewodnim naszej pracy jest "tanoshiku nomaseru koto"1, a klienci przychodzą w celu "wesołego picia" (tanoshiku nomu). Oznacza to, że oprócz zapewnienia pełnego serwisu począwszy od podania gorących ręczniczków oshibori do wytarcia rąk każdemu klientowi zaraz po wejściu do lokalu i po każdej wizycie w toalecie, poprzez sporządzanie drinków przy stoliku i pilnowanie, aby poziom napoju wyskokowego nie spadł poniżej połowy oraz by w popielniczce nie poniewierały się więcej niż dwa pety, a skończywszy na wyszukiwaniu w katalogu karaoke enek (tradycyjne pieśni japońskie) sprzed 30 lat i towarzyszeniu "artyście" na scenie, odpowiedzialne jesteśmy także za samopoczucie i nastrój gościa. Ale, żeby móc wypełnić powyższe obowiązki trzeba najpierw delikwenta zwerbować, bo bywalcy tego typu ośrodków rozrywki są gośćmi... na telefon. Mój snack jest takim jakby "klubem dzielnicowym", gdyż jest położony daleko od najbliższej stacji i ludzie niestety nie wpadają tu prosto z pociągu na jednego głębszego. Dla mnie jest to najbardziej uciążliwa część zajęcia, ponieważ zmuszona jestem funkcjonować jako parodia "call girl". Dzwonić do klientów i namawiać, aby przyszli się napić i dać ogolić - ceny za set (napoje plus dziewczyna zabawiająca) zaczynaj się od jednego mana (10000 jenów).

Hostessing nazywa się niekiedy mentalną prostytucją. Czy zgadzasz się z tą opinią?
Tu niestety masz dużo racji. Starzy Japończycy mawiają, że prostytutka jest poślednią siostrą gejszy. Zabawianie leciwych i zblazowanych japońskich "gentelmenów" często polega na budowaniu mirażu, że wszystko może się zdarzyć. Nieraz muszę "połykać żabę" i słodko się uśmiechać w odpowiedzi na niedwuznaczne propozycje. Należy bez końca odbijać piłeczkę, gdy już się nabierze wprawy, albo kłamać nie odbierając zalotnikowi ostatniej nadziei. Generalnie rzecz biorąc wszystkie jesteśmy co najmniej pięć lat młodsze niż jest to podane w metryce urodzenia, stanu wolnego, bezdzietne i otwarte na wszelkie propozycje. I żaden klient się nie dowie, że prawie każda z moich koleżanek w klubie ma 2-3 troje dzieci, męża Japończyka (wiza pobytowa) i w ciągu dnia jest sumienną gospodynią domową, która zrywa się po 4 godzinach snu, aby upichcić rodzince obento. Iluzji dopełniająseksowne (ale bez przesady) stroje, staranne makijaże i ogólnie uwodzicielski image. Niemniej jednak ceni się poczucie humoru i pewien dystans, miedzy innymi do własnej osoby. Trafnie spuentowała to moja współpracowniczka Filipinka, kiedy rozochocony "salariman"2 (w tej branży zwany "sawarimanem"3) obsypał ją pikantnymi komplementami na temat jej sex appealu. Odcięła się, że jeśli chodzi o sex, to ma go w sobie bardzo dużo, ale appealu za grosz. Wywołało to oczywiście wybuch złośliwej radości kumpli podrywacza. I tak sprytnie filipińska weteranka w tym zawodzie - 14 lat, czyli prawie połowa jej życia, rozładowała napięcie (seksualne) swojego wielbiciela. Większość znanych mi Japończyków jest zadufana w sobie i ma wybujałe mniemanie o swoich męskich walorach. Ich ulubionym pytaniem na dzień dobry jest, co myślę o japońskich mężczyznach... Pytanie zadawane z pewną siebie miną i uśmiechem pełnym seksistowskiego samozadowolenia.

No właśnie, 3 co sadzisz o japońskich mężczyznach?
Tak szczerze? Wiesz, ja nie jestem subtelną japonistką zauroczoną tutejszą spuścizną kulturową. Jestem zwykłą dziewczyną z niewielkiego miasta która przyjechała zarobić parę groszy. W Polsce pomimo dyplomu wyższej uczelni, nie mogłam znaleźć pracy. Będzie to moja subiektywna opinia. Powiem tak - jeżeli mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus, to Japończycy muszą być w ogóle spoza Układu Słonecznego...
Pewnie nieźle się tu narażę miłośnikom Kraju Wschodzącego Słońca, ale dla mnie Japończycy to trzecia płeć. Brakuje im ikry i pasji. Rozmawiałam o tym kiedyś z zaprzyjaźnioną Polką, od prawie 10 lat żoną Japończyka, która rozśmieszyła mnie do łez, usiłując przekonać, że przecież ludzie tutaj mają wyjątkowo dużo pasji, np. zbierają znaczki czy grają w golfa. Ja miałam na myśli coś zupełnie innego. Mężczyźni są pasywni, pozbawieni werwy i mają wiele cech żeńskich.

Czyli szarmanckie zachowania należą chyba do rzadkości?
Typ gentelmena w stylu zachodnim raczej nie pojawia się w naszym klubie. Nasi klienci to zniewieściała mutacja samuraja z macho. W ich mentalności kobieta jest "im równa, ale mężczyźni jeszcze równiejsi", a Bóg stworzył ją głównie ku uciesze "człowieka". Chcą być w centrum uwagi, komplementowani i podrywani. Oczekują podobnego traktowania jak kobiety w naszej kulturze: przechodzą pierwsi przez drzwi, nie ustępują miejsc siedzących, trzeba zapalać im papierosy, prosić do tańca i adorować. Nawet nie usiłują zdobywać kobiet, a jeśli już któraś przypadnie im do gustu, to będą jej mówić, że jest gruba, brzydka i głupia. Dopiero całkiem niedawno zorientowałam się, że gdy tak twierdzą, to oznacza, iż jest dokładnie na odwrót. Wrodzona nieśmiałość (co drugi klient z lubością określa się: I am a shy man) nie pozwala im wyrażać prawdziwych uczuć. A po odpowiedniej dawce alkoholu dają upust licznym kompleksom: przechwalają się (sic!) impotencją, znikomymi rozmiarami pewnych części ciała lub rekordowym czasem trwania wiadomego aktu - aż 10 minut! W wielu tkwi rozkapryszone małe dziecko, z czym w ogóle się nie kryją. Epatowanie brakiem męskości okazuje się być tu bardzo trendy.

Twój ulubiony klient?
Najstarszy i najbogatszy. Jest nim obosan (mnich), którego rodzina od pokoleń zarządza najokazalszą w dzielnicy świątynia buddyjską. Z racji urzędu i szacownego pochodzenia reprezentuje wyższy poziom od przeciętnego, sprośnego pijaczka, ale bynajmniej nie oznacza to, że jest świątobliwy. Ostatnio mniej zamawia wysokoprocentowych trunków, jako że ze względu na podeszły wiek z ledwością chodzi o lasce. Niestety, to co opanowało jego umysł, nie wymaga pracy nóg... Obsesyjnie lubuje się w wywodach na temat swoich domniemanych wzwodów. Ot, taki nieszkodliwy japoński erotoman-gawędziarz z wyższych sfer. Najgorsi są prostaczkowie z białymi ręcznikami na głowach i w poplamionych szarawarach (szyk mody w pewnych grupach zawodowych, np. robotników budowlanych), którzy prosto z roboty, po wizycie w taniej izakayi, mylą nasz bar z przybytkiem o zupełnie innym profilu.

Tacy "twardziele" nie przebierają w słowach i nie zadają sobie nawet trudu zapamiętania naszych imion. Po co, skoro bardziej lapidarnych określeń dla kobiety w ich języku jest bez liku, np. oi, omae, anta czy po prostu baka lub aho4. Z tymi lepiej nie silić się na dowcipne riposty, bo nie zrozumiawszy żartu lubią dawać po głowie - dosłownie. To chyba jedyny znany im skinship, czyli japońskie wyrażenie czułości i dotyku.

Czy to prawda, że właściciel klubu musi dziewczynę osobiście "przetestować" nim ją zatrudni?
Być może zdarza się to w ekskluzywnych klubach w Roppongi czy Shinjuku, nieraz kontrolowanych przez yakuzę. Szefem "Bara" jest jednak kobieta, potocznie zwana mama-san. Żywiołowa Koreanka jest postacią dosyć hmm... jakby to ująć - malowniczą i jeżeli już kogoś "testuje", to najwyżej co bardziej dzianych klientów. Dla zwiększenia obrotów w ciągu jednego wieczoru robi obchód stolików i ostro pije z każdym gościem. Już w stanie upojenia alkoholowego potrafi zachowywać się dość obscenicznie. Uprawia "sexual harass-ment" rękami i nogami, albo wykonuje sugestywne partie ze ścianą lub meblami. W centrum Tokio mają go-go bary i profesjonalne pokaz) show girls, a u nas można natrafić na "radosną twórczość" mamy-san.

A jak układają się relacje pomiędzy hostessami - czy jest ostra konkurencja?
W "Barze", oprócz mnie, pracuje jeszcze jedna Polka, Rosjanka, Ukrainka, dwie Kolumbijki, Japonka i kilka Filipinek. Istna kulturowa wieża Babel. Generalnie daje się wyczuć podział na dwa obozy. Prym wiodą oczywiście Azjatki, które chyba w genach mają sztukę uwodzenia bogatych i wpływowych mężczyzn. W Azji, miłość uchodząca za iluzję, zawsze była dobrze sprzedającym się towarem. Świetny użytek z naiwnych Japończyków robią też cwane Rosjanka i Ukrainka, bez żenady naciągając ich na kosztowne prezenty, drogie restauracje i rozmaity sponsoring. I nikt tak naprawdę nie wie, co oferują w zamian... Diewoczki pilnie strzegą swoich tajemnic zawodowych. Temperamentnym Latynoskom, gdy się zapomną, czasem zdarza się szybki romansik bez podtekstów finansowych. A gdy w grę nie wchodzą pieniądze trudno mówić o prostytucji. Taka "sztuka dla sztuki" niepohamowanych w porę hormonów. Proceder ostro zwalczany przez mamę-san, tym bardziej, że klub nie czerpie z tego żadnych korzyści. "Usatysfakcjonowani" klienci przestają po prostu przychodzić.

Najmniej "dochodowe" jesteśmy my, Polki. Barierą jest konserwatywne, katolickie wychowanie. Ja nadrabiam wyglądem (lubią na mnie patrzeć), a koleżanka sztuką konwersacji - ma dość dobry japoński. Zaradne Azjatki i Rosjanki traktują pozostałe frajerki z przymrużeniem oka, ale między sobą konkurują nie na żarty. Gdy w grę wchodzi majętny klient, histeryczne Japonki i Filipinki posuwają się nawet do rękoczynów. Tylko z Rosjan ką i Ukrainką nikt nie waży się zaczynać. One sa chyba gotowe na wszystko...

Czy po tych wszystkich doświadczeniach poleciłabyś pracę hostessy w Japonii komuś z bliskiego otoczenia, np. przyjaciółce, siostrze lub córce?
Biorąc pod uwagę względy finansowe i potraktowanie całej tej zabawy jako szkoły życia, mocnej psychicznie i dojrzałej przyjaciółce na pewno tak. Córce jednak nie, gdyż podejmując się roli hostessy trzeba mieć ukształtowaną osobowość, aby nie ulec pokusom. W zależności od indywidualnego podejścia hostessing może być zajęciem zupełnie niewinnym, ale może również skrzywić psychikę - alkohol, zbereźne żarty, dwuznaczność sytuacji. Trzeba mieć niezachwiane morale, a najlepiej zbudować wokół siebie szklany klosz. Ale takie chyba jest całe nasze życie.

Dziękujemy za rozmowę. Życzymy Ci dużo hartu ducha i siły przetrwania. Canbatte ku-dasai!

1tanoshiku nomaseru - nakłonić do radosnego picia
2salariman - szeregowy pracownik japońskiej firmy
3sawariman - gra słów, słowo sawam znaczy dotykać
4oi - ej, ty tani
omae, anta - pogardliwa forma zaimka "ty", używana w odniesieniu do osób o niższej pozycji społecznej lub zawodowej; zwrot mało uprzejmy
baka, alio - głupek

Skomentuj

Upewnij się że wypełniłeś wymagane informacje w polach oznaczonych (*).
Podstawowy kod HTML jest dozwolony.

Japonia mniej znana

  • 1
  • 2
Sanmachi-suji w Takayama

Sanmachi-suji w Takayama

Takayama to jedno z najbardziej urokliwych miast w... Więcej

Yuzu - japoński skarb zimowy

Yuzu - japoński skarb zimowy

Yuzu to jeden z oryginalnych japońskich owoców cyt... Więcej

Pozostań w kontakcie

© 2010 Polonia.JP

Logowanie lub Rejestracja

Zaloguj się