Błąd
  • JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 168
  • JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 70
A+ A A-

Dostałem brawa po prostu za to, że przyjechałem i się nie bałem...

Oceń ten artykuł
(2 głosów)
Rozmowa z Maciejem Dłuskim, dyrektorem Centrum Terapii Naturalnych ART w Rzeszowie o jego pobycie w Japonii - od 5 do 13 kwietnia - po wielkim trzęsieniu ziemi

Adam Głaczyński, Radio Rzeszów:
Gdy oglądaliśmy przekazy telewizyjne to mogliśmy się przekonać, że obraz Japonii po trzęsieniu ziemi był przerażający.

Maciej Dłuski: Podczas obecnego pobytu w Japonii byłem głównie w Tokio i w Nagaoce, to znaczy nie w tej prefekturze, która była bezpośrednio dotknięta trzęsieniem ziemi. To jest źle powiedziane - w zasadzie cała wyspa Honsiu była dotknięta trzęsieniem, wszyscy odczuwali te wstrząsy, ale oczywiście im bliżej epicentrum tym zniszczenia są większe. Jednak nie trzęsienie ziemi spowodowało największe zniszczenia, tylko fala tsunami. No i oczywiście słynna elektrownia w Fukushimie, która przez tę falę została częściowo zniszczona. Rzecz, której się wszyscy obawiają, a której nie widać, to promieniowanie radioaktywne.

Adam Głaczyński: W tej chwili strefa skażenia rozszerzona została do 30 km wokół elektrowni i ludzie zostali stamtąd ewakuowani.

Maciej Dłuski: Do tego dołożono jeszcze parę miejscowości, w których stwierdzono nadmierny poziom skażenia i to jest problem... największy w zasadzie. No i oczywiście ludzie. Wiadomo, że około 30 tys. ludzi straciło życie, a ci , którzy pozostali przy życiu zostali przesiedleni w różne miejsca. Część tych osób prawdopodobnie wróci do swoich miejscowości po odbudowaniu budynków i uprzątnięciu skutków kataklizmu. Natomiast jest duża grupa osób, która przez długi okres czasu nie wróci do domów, to jest grupa ludzi zamieszkująca okolice w promieniu 30 km. od elektrowni Fukushima Daichi.

Adam Głaczyński: Czy pytał Pan Japończyków o to, co się wydarzyło? Jaki stosunek mają do tego wszystkiego, czy rozmawiają na ten temat?

Maciej Dłuski: Tak, oczywiście rozmawiają. Wszyscy wiedzą, co się dzieje, wszyscy są na bieżąco, wszyscy mają poważny stosunek do tematu. Zresztą widać to nawet na ulicy. Nie jest to taka ulica, jak była rok temu, tylko jest jakby poważniejsza. Przede wszystkim na ulicach nie ma obcokrajowców, to wyraźnie widać, bo obcokrajowców w Tokio z roku na rok było coraz więcej. Jest bardzo dużo Chińczyków, ale białego obcokrajowca spotkaliśmy może pięć razy... Wszędzie wszyscy uważają na to, co robią i na przykład wiemy o tym, że jest kłopot z prądem w Japonii. To tez widać, większe reklamy dużych koncernów oraz niektóre ruchome schody są wyłączone, Japończycy nie korzystają z wind, chodzą po schodach po to, żeby oszczędzać prąd. Oczywiście każdy, kto orientuje się trochę w energetyce wie, że te oszczędności są minimalne, bo są odbiorcy prądu o wiele poważniejsi - jakieś fabryki, koncerny, ale Japończycy tak działają. Nawet kiedy spotykają się ze znajomymi robią tzw. wyłączanie kontrolowane, czyli wyłączają prąd na 10-15 min, rozmawiają siedząc przy świeczkach. W taki sposób okazują swoją solidarność z resztą społeczeństwa.

Adam Głaczyński: Gdy oglądałem Japończyków, którzy opowiadali: "Tu właśnie był mój dom, tu kiedyś mieszkałem", szokowało mnie, że nie mówią tego ze łzami w oczach, że mówią to w miarę spokojnie.

Maciej Dłuski: Każdy to przeżywa i każdy wie, że w tej chwili działania irracjonalne nie są mile widziane. Trzeba się zorganizować, trzeba się skupić, trzeba się dokładnie stosować do zaleceń tych, którzy koordynują wszystkie działania, po to żeby to można było wrócić do normalności.

Adam Głaczyński: Jak Japończycy radzą sobie psychicznie z tym nieszczęściem?

Maciej Dłuski: Trudno to porównać do naszej strefy europejskiej dlatego, że Japończycy są społeczeństwem bardzo zorganizowanym i karnym. Trzeba powiedzieć, że obszar Japonii jest mniej więcej podobny do obszaru Polski, natomiast ludzi mieszka tam trzy razy więcej. Oni nie mogą pozwolić sobie na niezorganizowanie. Wszyscy wiedzą, jak mają się zachowywać w danym momencie, jeśli jest kolejka, jeśli jest korek, jeśli jest jakieś utrudnienie, wszyscy wiedzą dokładnie, co mają robić. To jest społeczeństwo, które jest uczone tego już od dziecka.

Adam Głaczyński: Wiedzą, jak reagować na takie sytuacje?

Maciej Dłuski: Jak postępować w różnych sytuacjach, jak reagować na trzęsienie ziemi oczywiście też. Ponieważ bywam w Japonii przynajmniej raz w roku, oglądam często w telewizji japońskiej, jak od najmłodszych lat uczy się dzieci jak postępować w trakcie trzęsienia ziemi, co robić, jak się zachować. Ci, którzy mieszkają na terenach zagrożonych tsunami też wiedzą, co robić, chociaż jak się okazuje 30 tys. osób nie zdążyło uciec, więc to też jest dziwne...

Adam Głaczyński: Nikt nie spodziewał się takiej siły...

Maciej Dłuski: Tak, ale epicentrum trzęsienia było 160 km od brzegu Japonii, natomiast wszędzie są zamontowane czujniki - to też często w telewizji japońskiej widziałem - więc komputer reaguje natychmiast, analizuje to i każda miejscowość dostaje sygnał ostrzegawczy, zapalają się czerwone światła w różnych miejscach. Słychać tez dość głośny sygnał dźwiękowy, często jest komunikat radiowy mówiący, aby szybko uciekać na tereny najwyżej położone.

Adam Głaczyński: System ostrzegania znakomicie zorganizowany...

Maciej Dłuski: Znakomicie zorganizowany system ostrzegania, ale jednak gdzieś był jakiś błąd, do tego błędu Japończycy dotrą, sprawdzą jak to się stało, że tyle osób zginęło.

Pan Maciej Dłuski w trakcie wykonywania zabieguPan Maciej Dłuski w trakcie wykonywania zabieguAdam Głaczyński: Przed nami leży fotografia, na której widzimy mnóstwo osób w potężnej sami gimnastycznej. Oni nie tylko spędzają tam noc, ale po prostu żyją w takich warunkach.

Maciej Dłuski: Tak, mieszkają tam. W polskiej telewizji też przewijał się ten obrazek, rozmaite sale gimnastyczne, które są adoptowane dla uchodźców, którzy tam mieszkają.

Adam Głaczyński: To są mieszkańcy Tokio, Fukushimy?

Maciej Dłuski: Nie, to są mieszkańcy 70-tysięcznej miejscowości Minami Soma. To była miejscowość w prefekturze Fukushima, jedna z tych które najbardziej ucierpiały 11 marca. Ona została falą tsunami zmieciona całkowicie z powierzchni ziemi. Mało tego, ona się znajduje w odległości około 20 kilometrów od elektrowni Fukushima Daichi.

Adam Głaczyński: Tu musimy powiedzieć, że jest Pan dyrektorem Centrum Terapii Naturalnych ART w Rzeszowie, zajmuje się masażem Yumeiho i to spowodowało Pana wyjazd do Japonii.

Maciej Dłuski: Tak, co roku jestem w Japonii w sprawach służbowych. Tym razem miałem spotkanie w Tokio. Szef naszego Centrum mieszka w miejscowości Nagaoka, to jest około 250 km od Tokio, w prefekturze Nigata, sąsiadującej z prefekturą Fukushima. On udzielał tam pomocy ludziom ewakuowanym, a trzeba powiedzieć, że masaż i chiropraktyka jest w Japonii powszechnie znana. Ludzie ewakuowani mieszkając w takich warunkach jakie widzimy na fotografii, są tak zestresowani, że bardzo chętnie poddają się tym zabiegom.

Adam Głaczyński: Czyli to jest taki rodzaj terapii, którą świadczy się na ich rzecz?

Maciej Dłuski: Tak. Mój szef zapytał mnie, czy mógłbym mu pomóc, a ja natychmiast się zgodziłem. Pojechaliśmy tam, do Nagaoki, oczywiście bardzo mile nas przyjęto. Ludzie od logistyki zapytali mnie kim jestem, chcieli dokładnie poznać moje nazwisko, wiedzieć z jakiego kraju jestem. Przedstawiono mnie przez mikrofon, otrzymałem natychmiast olbrzymie brawa, aż się trochę zdziwiłem... Powiedziano, że przyjechałem z Polski i dostałem brawa po prostu za to, że przyjechałem i się nie bałem. Masowaliśmy pacjentów we dwójkę. To ciekawie wyglądało, bo oczywiście wszyscy byli zapisani - w Japonii wszystko musi być zorganizowane, tam musi być plan. Organizatorzy sobie z daleka patrzyli, wiedzieli kto jest w kolejce, wiedzieli kto jest przed kim. Kiedy kończyłem zabieg, to już następna osoba się pojawiała, już siadała w tym swoim siadzie japońskim, czekała. To była olbrzymia sala gimnastyczna wielkości mniej więcej rzeszowskiej hali na Podpromiu i tam około 50 do 80 osób. Bardzo mi dziękowali, bardzo byli tacy... pokorni. To była taka pokora bijąca z tych ludzi. Wszyscy byli tam z tego samego powodu, więc tę atmosferę można było odczuć od razu, jak się weszło do sali.

Adam Głaczyński: To jest ciekawe przeżycie.

Maciej Dłuski: Tak, to jest jedno z mocniejszych moich przeżyć, jakich kiedykolwiek doświadczyłem.

Adam Głaczyński: W czasie, gdy był Pan w Japonii, zdarzały się wstrząsy wtórne. Jak się taką sytuację przeżywa, gdy człowiek przyjeżdża z innej części świata, w której trzęsienia się nie zdarzają?

Maciej Dłuski: W cudzysłowiu można powiedzieć, że jest to pewnego rodzaju atrakcja pod warunkiem, że nic się nie stanie, nic na głowę nie leci. Przez tydzień się trzęsło. Takie mocniejsze, odczuwalne trzęsienia były może 20 razy, z czego trzy, cztery razy mieliśmy bardzo mocne trzęsienia. To były trzęsienia, kiedy epicentrum znajdowało się dość blisko, bo w sąsiedniej prefekturze, np. w prefekturze Chiba było trzęsienie wielkości 7,1 stopni według skali Richtera.

Adam Głaczyński: Jak się wtedy reaguje? Ucieka się? Szuka się wolnej przestrzeni?

Maciej Dłuski: Nie, nie wolno uciekać. Jak się jest na ulicy, to trzeba być jak najdalej od budynków i w zasadzie najlepiej przykucnąć albo klęknąć na asfalcie lub chodniku. Natomiast jeśli ktoś znajduje się w hotelu, to nie wychodzi się z pokoju, bo pomieszczenie jest pewnego rodzaju klatką ochronną i lepiej stamtąd nie wychodzić. Trzeba tylko uważać, żeby coś na głowę nie spadło i najlepiej schować się pod stół lub biurko. Mieliśmy taką przygodę - w cudzysłowiu "przygodę" - już w ostatnim dniu pobytu w Japonii. Jechaliśmy rano na lotnisko Narita. To jest międzynarodowe lotnisko oddalone 80 kilometrów od centrum Tokio. Jedzie się specjalnym pociągiem, który w 35 min pokonuje tę odległość. To jest super nowoczesny pociąg. Wyjechaliśmy o 7:52 rano, a o 8:08 było trzęsienie, którego epicentrum znajdowało się na naszej trasie.

Adam Głaczyński: Pociąg się zatrzymał?

Maciej Dłuski: Pociąg zatrzymał się natychmiast, ale nie wiedzieliśmy o trzęsieniu ziemi, ponieważ pociąg jest bardzo dobrze amortyzowany. Zresztą w Polsce jesteśmy przyzwyczajeni do trzęsienia w pociągach i autobusach. Tamten się jedynie zakołysał... Podano informację, że było bardzo duże trzęsienie ziemi - 6,4 stopnia w skali Richtera. Pociąg został zatrzymany i... on się dotoczył do najbliższego peronu. Oczywiście szybka organizacja, przesadzono wszystkich podróżnych do innego pociągu. Jakąś okrężną drogą dojechaliśmy do lotniska z opóźnieniem 3 godzinnym. Tam okazało się, że nasz samolot już odleciał, więc oczywiście nastąpiło przebukowanie lotu na następny dzień. Wszystko się udało, hotel, dostaliśmy pokoje na ósmym piętrze. Wjechaliśmy windą do tych pokoi. Jak tylko weszliśmy zaczęło się trząść i to mocno, było trzęsienie w 5+ w japońskiej skali, to jest około 6 w skali Richtera. Proszę sobie wyobrazić: na ósmym piętrze! to jest efekt niesamowity. Już trochę byliśmy zahartowani, jednak wyczekiwaliśmy momentu wylotu, aż się samolot oderwie z pasa startowego.

Adam Głaczyński: Japończycy wierzą w rząd, który chce pomóc w odbudowie i robi wszystko, by zniwelować skutki tego nieszczęścia. U nas czasami nie wierzymy w skuteczność takich działań. Jak jest w przypadku Japończyków?

Maciej Dłuski: W przypadku Japonii rząd zawsze uruchamia działania pomocowe i one są znakomicie zorganizowane.

Adam Głaczyński: Trzeba też przypomnieć, że Japonia należy do tych krajów, które często udzielają pomocy innym krajom.

Maciej Dłuski: To bardzo bogaty kraj, aczkolwiek też dotknięty sytuacją kryzysową panującą na całym świecie. Jednak, jak mówią Japończycy, taki ogrom potrzeb pomocy ze strony rządu, taka skala potrzeb, jaka jest teraz, przez ostatnie 200 lat nie miała miejsca.

Adam Głaczyński: Czy możemy się czegoś nauczyć, jak obserwujemy reakcje Japończyków, jak obserwujemy to, co tam się wydarzyło? Płynie z tego jakaś nauka?

Maciej Dłuski: Czy my możemy się od nich nauczyć? Wydaje mi się, ze to jest pytanie, na które odpowiedź jest trudna. Oni mają znakomitą organizację i jak się coś takiego dzieje, to są bardzo solidarni. My, Polacy oczywiście też bywamy solidarni w zagrożeniach, to z historii znamy, natomiast oni takich zagrożeń mają znacznie więcej i każdy wie co ma robić, z pokorą czeka na swoje.

Adam Głaczyński: Taka solidarność dnia codziennego.

Maciej Dłuski: Nawet to 10 minutowe wyłączanie światła w domu to jest solidarność, w ten sposób oni pomagają swojemu krajowi.

Adam Głaczyński: Bardzo dziękuję za rozmowę i spotkanie.

Posłuchaj dźwiękowej wersji wywiadu


OD REDAKCJI
Obszerna relacja fotograficzna z terenów poszkodowanych w wielkim katakliźmie z dn. 11 marca 2011 r.
{phocagallery view=categories|imagecategories=1|imagecategoriessize=0|hidecategories=12,21,22,3,6,8,18,10,11,5,19,23,7,9,17}

Skomentuj

Upewnij się że wypełniłeś wymagane informacje w polach oznaczonych (*).
Podstawowy kod HTML jest dozwolony.

Podróże

  • 1
  • 2
  • 3

Krakowskie Słowianki w Japonii

"Dzisiaj młodzi ludzie rzadko wybierają kulturę ludową jako pasję. W "Słowiankac... Więcej

Hokkaido - wyspa wulkanów i…

Najlepszą metodą podróżowania po Hokkaidō (jak i po całej Japonii) są koleje. Są... Więcej

Japonia pełna tajemnic

Japonia była krajem moich marzeń od dzieciństwa. Już w szkole podstawowej gdyby ... Więcej

Wspomnienia z przełomu starego i…

W Japonii nie obchodzi się hucznie nadejścia nowego roku, może z wyjątkiem dźwię... Więcej

Wspomnienia z przełomu starego i…

23 grudnia są urodziny cesarza. Jest to dobry moment na zdjęcia (jedyny dzień w ... Więcej

Ekspedycja samochodowa Kraków - Tokio

Czy możliwe jest dotarcie do Japonii samochodem? Na pewno tak, w końcu wielu się... Więcej

Wspinaczka na Fujisan

Góra Fuji, nazwana niezgrabnie w języku polskim Fudżijamą, co nie ma związku z n... Więcej

Na podzamczu w Osace

Osaka to trzecie największe miasto Japonii po Tokio i Jokohamie, które liczy sob... Więcej

AutenAzja

Fudżi - naprawdę jaka jesteś?

Fudżi jest niekwestionowaną królową japońskich gór, które w ponad siedemdziesięciu procentach składają się na tutejszy krajobraz. Najwyższy szczyt i w... Więcej

Pozostań w kontakcie

© 2010 Polonia.JP

Logowanie lub Rejestracja

Zaloguj się