A+ A A-

Dziennik tokijski (2011.08.16)

Oceń ten artykuł
(1 głos)
Kartka z kroniki


Edo było miastem mężczyzn. Stanowili oni około dwóch trzecich mieszkańców stolicy. Rzemieślnicy, kupcy, plebs, a przede wszystkim samuraje towarzyszący swoim panom w ramach wprowadzonego przez shoguna systemu sankin kōtai.

Stolica, jak na metropolię przystało, była też miastem rynków. Stłoczenie nie pozwalało na uprawę roślin w środku miasta. Towary sprowadzano więc z prowincji. W Kandzie handlowano warzywami i owocami, a w Nihonbashi mieścił się targ rybny. Rybacy z pobliskiej Tsukudy codziennie dostarczali to co pozostało po zaopatrzeniu zamku. Tragarze zanosili świeże ryby i wodorosty do centrum stolicy.

Dziś wielu wielbicieli Japonii zgodnym głosem powtarza, jak wspaniałe musiało być to miasto. Największe na świecie (populacja sięgała miliona mieszkańców!), romantyczne, uporządkowane, pracowite.

- Pachniało na pewno lepiej niż w Paryżu lub w Londynie, bo w Edo uliczki były piaszczyste i nieczystości, które mogły się podczas transportu rozlać, szybko wsiąkały w ziemię, podczas gdy w Europie wylewały się na bruk - mówi przewodnik. - Poza tym stanowiły doskonały nawóz i handlarze regularnie skupowali je od właścicieli nieruchomości, by odsprzedać je potem z zyskiem chłopom. Interes kręcił się doskonale.

Tego wszystkiego dowiedziałem się w Muzeum Edo w dzielnicy Fukagawa.
Ostatnio zmieniany

Pozostań w kontakcie

© 2010 Polonia.JP

Logowanie lub Rejestracja

Zaloguj się