Błąd
  • JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 163
A+ A A-

Blaski i cienie akulturacji psychologicznej

Nie ma kraju w którym nie byłoby Polaków. Jesteśmy odważni, ciekawi świata, pełni nadziei na lepszy los i przede wszystkim otwarci na nowe doświadczenia. Polska należy do krajów, obok Irlandii, Włoch i Grecji, które na przełomie historii utworzyły największą emigrację. Przeważnie wyjeżdżaliśmy „za chlebem” albo w związku z lękiem przed prześladowaniami politycznymi. Jak twierdzi profesor Paweł Boski, psycholog kulturowy o międzynarodowej sławie, przyczynkami emigracji może być miedzy innymi, brak trwałych więzów na poziomie społeczności lokalnych, a silne więzi rodzinne nie stanowią przeszkody do wyjazdu, gdyż zostają one podtrzymywane już za granicą, poprzez sprowadzanie tam rodziny. Kolejną przyczyną wyjazdów za granice może być brak silnego schematu tzw. Społeczeństwa Obywatelskiego, bowiem zdarza się, że narzekamy i jesteśmy niezadowoleni z sytuacji w kraju. Często się również zdarza, że nie bardzo spieszymy się do urn wyborczych, by mieć wpływ na losy własnego państwa. „Polska ma bowiem najniższy wskaźnik aktywności wyborczej” (Boski, P. 2010). Inną możliwą przyczyną opuszczania ojczyzny jest tzw. Kult Zachodu. Możemy również odważnie postawić tezę, że oprócz wcześniej wspomnianego zachodniego kultu, istnieje również „Kult Wschodu”, dla którego dużo „wyznawców” zdecydowało się na osiedlenie na innych półkulach świata. Możemy się również pokusić o przyznanie, iż nasze stereotypy dotyczące samej Japonii są pozytywne, pewnie dlatego niektórzy z nas są przekonani, iż Japończycy są wyjątkowo grzeczni i ułożeni, pracowici, wysoko wykształceni, a Japonia jako kraj jest bezpieczna i spokojna. I być może właśnie tak pozytywne spostrzeganie zachęca ludzi do coraz odważniejszego spoglądania na Daleki Wschód. Nie można się również oprzeć wrażeniu, że tak odległe kraje mogą się wydawać wyjątkowo tajemnicze, a ich odmienność i bogactwo kulturowe mogą tylko zachęcać do ich zgłębiania. Podobnie z językiem japońskim, który stawia niemałe wyzwanie dla chętnych pragnących nim władać. Opanowanie wcześniej wspomnianego języka kojarzy się z kompetencją oraz niezwykłym językowym talentem. Tak więc, teoretycznie możemy przyznać, iż skojarzenia z Dalekim Wschodem zdecydowanie wydają się być pozytywne.
Kiedy zwykle zaczynamy myśleć o wyjeździe , pozwalamy aby nasza wyobraźnia prowadziła nas tam gdzie chcemy i raczej rzadko łapiemy się na zastanawianiu się nad codzienną, praktyczna stroną medalu, a już raczej nie rozmyślamy nad boleśnie negatywnymi skutkami naszych decyzji i pewnie zupełnie wystarczy nam wykupić ubezpieczenie turystyczne, aby się uspokoić i już o tych rzeczach nie myśleć. Caroline (imię zmienione) zachwycała się możliwością wyjazdu do Japonii, miała wszystko zorganizowane, gdyż była studentką z wymiany. Przyznała mi się, że przyjechała do Japonii na chwilę, aby zaspokoić swoją nieustającą ciekawość i pasję, nie myślała, żeby zostać ale została na stałe. Pierwsza miłość, zauroczenie, romans. Nie chciała wracać, przynajmniej wtedy, na początku. Pierwsze tygodnie i miesiące naznaczone były intensywnie pozytywnymi emocjami. Jej pasją był język japoński, którego zachłannie studiowała, a przy pięknym narzeczonym wydawało się, ze chwyciła niebo za nogi. Dziwiła się, że część jej amerykańskich znajomych nie została, było jej trochę smutno, że osoba za osobą ludzie wracali do siebie ze studiów, ale wówczas nie wzbudzało to u niej ani głębszych emocji, ani przemyśleń.

Jednak po kilku miesiącach zaczęła czuć się nieswojo, narastający smutek i co więcej, wręcz lęk zaczął stawać się coraz cięższy i cięższy, co zaczęło ją bardzo dziwić, gdyż jedna z jej koleżanek, która jednak zdecydowała się zostać, nie doświadczała niczego takiego, a przynajmniej nie w takim nasileniu. Postanowiła się nie poddawać, zdecydowała się na ślub i zamieszkała u swojego męża, z daleko od tętniącego życiem akademika. Izolacja od świata uderzyła w nią ze zdwojoną siłą. Pewnego dnia poczuła, że miarka się przebrała i doznała swojego pierwszego ataku paniki. Tysiące pytań w jej głowie nie dawało jej spokoju, nie była świadoma co się z nią dzieje i dlaczego. Jej dzika potrzeba rozmowy z kimkolwiek z zewnątrz kończyła się szybko, gdy Caroline zdała sobie sprawę, ze nikt jej tak naprawdę nie rozumie. Męża martwić nie chciała. Rozmyślając o swoim złym samopoczuciu, zastanawiała się nad tym co się stało z jej wewnętrzna siłą, pozytywnym stosunkiem do życia oraz swojską wylewnością.

Caroline długo jeszcze nie zdawała sobie sprawy, że doznawała tak zwanego szoku kulturowego następującego podczas procesu akulturacji do nowej kultury, w której się znalazła.

Ojcem koncepcji szoku kulturowego jest antropolog Kalervo Oberg, aczkolwiek jego teoria choć bardzo lubiana i długo wykorzystywana, nie jest już jedyną, którą obecnie posługują się psychologowie. Ciągle jednak wielu lubi analizować swoje doświadczenia według Oberga. Uczony ten szok kulturowy rozumiał jako swego rodzaju zaburzenie funkcjonowania psychosomatycznego , które spowodowane zostało przedłużającym się kontaktem z odmienną, nieznaną czy wręcz zupełnie obcą kulturą. Oberg przyjął, iż szok kulturowy jest jak najbardziej naturalna częścią dłuższego procesu przystosowawczego do nowego środowiska. W procesie tym mamy również do czynienia z ogromnym stresem psychologicznym, przyrównywanym do innych rodzajów traumatycznych wydarzeń w życiu człowieka takich jak poważne zmiany w życiu osobistym, straty rodzinne czy materialne. I tak przyrównując stres do etapów akulturacji możemy zauważyć, iż krzywa tego fenomenu przyjmuje kształt litery u. Oberg pierwszą fazę przystosowywania nazwał „miesiącem miodowym”, to wtedy kiedy Caroline, doświadczała wszystkich swoich pozytywnych emocji, uśmierzających jej wręcz ból po rozstaniu z przyjaciółmi. Okres ten zwykle nie ma natury trwać długo, jego czas w zależności od wielu czynników może trwać od kilku tygodni do kilku miesięcy. Następnie pod wpływem codziennej, stałej dawki kontaktu z innością, wchodzi się w etap szoku kulturowego. Na tym etapie może pogłębić się wiele negatywnych emocji oraz można doświadczyć pogorszenia się naszego stanu zdrowia, nie tylko fizycznego, co może objawiać się problemami zdrowotnymi, przeziębieniami ale i psychicznego, co może przejawiać się pojawieniem się wielu wręcz niewygodnych uczuć, jak: silna tęsknota, żal, bezpodstawne poczucie straty, lęk, poczucie zagubienia, poczucie chaosu, panika.

Na tym etapie można doświadczyć silnej frustracji, której ujście dawać nam może bezpodstawne obwinianie gospodarzy w danym kraju o wszelkie wyrządzone nam zło, mogą pogłębić się stereotypy, możemy również doświadczyć tak zwanej regresji, podczas której wręcz irracjonalnie będziemy idealizować własną kulturę, stosując wybiórczo nasza pamięć, innymi słowy nasza pamięć stanie się na chwilę życzeniowa. Będziemy myśleć i dywagować tylko i wyłącznie na temat pozytywnych wspomnień, może się również zdarzyć, że idealizacja dotyczyć będzie wybranych przejawów naszej rodzinnej kultury. Gloryfikować możemy również rodzimy krajobraz, pory roku, muzykę, język czy też kuchnie. Możemy również doświadczać nieodpartej potrzeby obcowania blisko naszych rodaków, postrzegając ich przez nierealny pryzmat osoby chorej z tęsknoty. Rzeczywiście w tym czasie, w czasie szoku, emocje będą odczuwane bardzo mocno, intensywnie, wręcz nachalnie. Prawdopodobnie jedyna rzeczą o której będziemy marzyli to sen z wycieńczenia. Nie mówiąc o tym, że nasza wiara w siebie i nasze umiejętności adaptacyjne moga całkowicie legnąć w gruzach. Na tym etapie, najprawdopodobniej nasza znajomość języka oraz schematów kulturowych jest jeszcze zbyt niska, abyśmy czuli, że posiadamy kontrolę nad swoim życiem.

Jeśli zdecydujemy się wrócić do domu podczas tej fazy, opinia o kraju z którego wróciliśmy prawdopodobnie nie będzie najlepsza, w porównaniu z osobami, które powróciły do kraju w trakcie miesiąca miodowego.

Jeśli zdecydujemy się pozostać w obcym kraju, dla niektórych z nas czas będzie działać na naszą korzyść. Wzrastać bowiem będzie nasza kompetencja językowo-kulturowa, nasz mózg będzie bardzo powoli ale systematycznie dostosowywać swoje systemy do innej rzeczywistość, każdy dzień staje się przyczynkiem do uczenia się czegoś nowego. Transformacja jaka się w nas dokonuje kształtowana jest poprzez relatywnie długie i intensywne oddziaływania nowej kultury. To nie dzieje się w jeden dzień, jest to kolejny proces, któremu jesteśmy poddawani codziennie. Wpływy te wręcz wymuszają konkretne zmiany psychologiczne. Długość trwania etapu szoku jest zależny od wielu czynników i może trwać od kilku miesięcy do kilku lat. Czynnikami, które wpływają i na jakość i na czas akulturacji są miedzy innymi: wiek, płeć, wykształcenie, status w okresie poprzedzającym, typ motywacji skłaniającej do emigracji, język, religia, nasilenie rodzimych wartości oraz przede wszystkim osobowość. Tutaj między innymi mamy na myśli poziom neurotyczności kontra stałość emocjonalna (skłonność do przeżywania negatywnych emocji, rozpamiętywanie), introwersje-ekstrawersję, które odnoszą się do jakości i ilości interakcji społecznych oraz poziomu aktywności, energii, a także zdolności do doświadczania pozytywnych emocji, następnie otwartość na doświadczenie, ugodowość i sumienność.

Kolejne dwie fazy wróżą już tylko stabilizację oraz normalizację zarówno samopoczucia fizycznego jak i psychicznego, aczkolwiek w zależności od czynników biorących udział w procesie akulturyzacji, wychodzenie z etapu szoku może nastąpić na różne sposoby i z różnymi skutkami do, których można zaliczyć skutki krótko i długoterminowe. Zarówno do krótko jak i długoterminowych można zaliczyć problemy psychosomatyczne, lęki i depresje, aczkolwiek nie jest znany dokładny zasięg obrazu kliniczny akulturyzacji psychologicznej.

W zależności od wielu czynników i osobowości każda osoba oddzielnie przechodzi przez ten proces w indywidualny sposób. Można nawet powiedzieć, iż w niektórych przypadkach etap szoku kulturowego trwa znacznie dłużej niż przeciętnie się oczekuje, staje się on czymś w rodzaju stanu przewlekłego. Można bowiem z tego stanu wynieść depresje o różnym nasileniu oraz inne zaburzenia psychosomatyczne, np. z obrazem bóli niewiadomego pochodzenia.

Jednak większość osób poddanych akulturacji ma po pewnym czasie poczucie powolnie zdobywanej kompetencji oraz kontroli nad nowym środowiskiem, co będzie się przejawiać w umiejętnościach różnego rodzaju, udoskonalonej wiedzy językowej oraz zawieranych znajomościach i przyjaźniach.

Zmniejszy się również poziom odczuwanego stresu wynikający z przyzwyczajenia się do rytmu życia na obczyźnie.

Można powiedzieć, ze ostatnim etapem akulturacji psychologicznej jest stabilna adaptacja albo jak to nazywają inni dopasowanie. Zaczynamy powoli akceptować obyczaje, normy i zasady życia obcego kraju jako naturę rzeczy. Możemy zacząć sobie tłumaczyć, iż inne to nie znaczy gorsze. Nasza międzykulturowa kompetencja społeczna znacznie wzrasta i dzięki niej czujemy się znacznie lepiej nie tylko z innymi ale przede wszystkim z samymi sobą.

Wiemy już czym jest akulturacja psychologiczna. Według prof. Boskiego (Boski, P. 2008 w Kulturowe ramy zachowań społecznych) „o akulturyzacji psychologicznej mówimy, gdy osoba wywodząca się z określonego systemu kulturowego (A) i ukształtowana przezeń znalazła się w polu relatywnie długich i intensywnych oddziaływań innej kultury (B), które muszą i/lub inicjują spontaniczne procesy adaptacyjne prowadzące do zmian w funkcjonowaniu psychologicznym o różnym stopniu przystosowalności”.

Źródła:
Boski, P. „Kulturowe ramy zachowań społecznych”, 2008. PWN, Academica.
Berry, J. „Acculturation and psychological adaptation” , 1994. Swets&Zeitlilinger
Grzymała Moszczyńska, Sytuacja uchodźców w literaturze psychologicznej,
E.A. Prucnal, E. Gierałtowska, W kulturowym szoku - co nas dziwi

Pozostań w kontakcie

© 2010 Polonia.JP

Logowanie lub Rejestracja

Zaloguj się