A+ A A-

Relacje polsko-japońskie w cieniu Fukushimy

16 czerwca przybył z wizytą do Polski japoński premier Shinzo Abe. Japońska prasa donosiła, że celem jego misji jest sprzedaż japońskich technologii nuklearnych Polsce i innym państwom, członkom Grupy Wyszechradzkiej.

Premier Tusk w wywiadzie dla polskich mediów wspomniał, że rozmowy z premierem Abe dotyczyły wizyty japońskiej flotylli na Bałtyku i wymiany w dziedzinie technologii energetyki nuklearnej.

I tu nasuwa się pytanie - co skłania premiera Japonii w sytuacji, gdy jego kraj zmaga się z katastrofą nuklearną w Fukushimie, do wizyty w innych krajach i oferowaniu dokładnie tego, co dla Japonii może się okazać gwoździem do trumny?

Przede wszystkim, właściciel walczącej z tragicznymi skutkami tsunami elektrowni Fukushima, Tepco (Tokyo Electric Power Company), nie radzi sobie z usuwaniem skutków katastrofy jądrowej - stopieniem rdzeni w trzech reaktorach, brakiem systemu awaryjnego, silnym skażeniem wód gruntowych i wody w oceanie. Mamy 160 tysięcy ludzi ewakuowanych z własnych domów w promieniu 30 kilometrów od elektrowni i zagrożenie radioaktywne dla wszystkich, którzy zostali w promieniu 100 km od miejsca katastrofy, a jakby tego było mało, Tepco ogłasza z rozbrajającą szczerością, że nie wie, gdzie pod ziemią znajdują się stopione rdzenie (wiadomo, że podłoga została uszkodzona i rdzenie są teraz gdzieś pod spodem).

Japonia nie była jak dotąd w stanie zabezpieczyć obiektów, które w dalszym ciągu stanowią ogromne zagrożenie i w każdej chwili grozi nam pogorszenie sytuacji. W takiej chwili oczekiwalibyśmy od szefa rządu odpowiedzialnego podejścia do problemu i działań ukierunkowanych na ratowanie kraju przed katastrofą, gdy tymczasem premier Abe nie tylko nie podejmuje w Japonii działań na rzecz poszkodowanych w Fukushimie, ale nie robi też nic, aby wspierać akcję ratowniczą w stanowiącej śmiertelne zagrożenie elektrowni, pozostawiając ją w gestii zupełnie nieprzygotowanej i bezradnej korporacji, pomimo, iż Tepco w zeszłym roku zostało znacjonalizowane i powinno być pod ścisłą kontrolą rządu.      

Dla nas, mieszkających w Japonii na stałe, największą bolączką życia codziennego jest w tym wszystkim brak rzetelnych informacji. Nie wiemy, jakie jest skażenie w Tokio, nie wspominając już o terenie elektrowni w Fukushimie, gdzie skażenie przekracza skalę na urzadzeniach pomiarowych, nie wiemy też, ilu pracowników Tepco umiera codziennie od napromieniowania. O tym, że ludzie pracujący na zgliszczach elektrowni dostają w kilka dni dawkę promieniowania równą normie przewidzianej na pięć lat dowiadujemy się od brytyjskiego eksperta (Christopher Busby), nie z wiadomości w japońskiej telewizji. Ludzie w Fukushimie na pewno umierają od skażenia, ale z telewizji dowiedzieliśmy się jedynie o śmierci dyrektora elektrowni, Masao Yoshida, który zmarł w lipcu na raka tarczycy.

W tej sytuacji musimy po omacku podejmować decyzje, czy przenieść się do Polski lub czy chociaż wysłać do kraju na jakiś czas nasze dzieci. I modlimy się w duchu, aby nie spełniły się nigdy słowa Lecha Wałęsy, żeby, pomimo starań japońskich polityków, Polska nie stała się drugą Japonią, bo nie będzie już dokąd uciekać.

Tekst ukazał się 3 września na Stronie Polskiej w Japonii http://klikdotsystems.jp/stronapolska

Strona 1 z 3

Podróże

  • 1
  • 2
  • 3

Japonia pełna tajemnic

Japonia była krajem moich marzeń od dzieciństwa. Już w szkole podstawowej gdyby ktoś zaproponował mi, abym wybrała tylko jeden... Więcej

Hokkaido - wyspa wulkanów i gorących źródeł

Najlepszą metodą podróżowania po Hokkaidō (jak i po całej Japonii) są koleje. Są niezawodne - sam wiele razy sprawdziłem,... Więcej

Asamayama - poślednia siostra Fudżi

Asamayama - poślednia siostra Fudżi

Góra Asama(浅間山, Asama-yama) jest najbardziej aktywnym wulkanem na wyspie Honshu. Asama-yama leży na granicy prefektur Gunma i Nagano, w samym... Więcej

Pozostań w kontakcie

© 2010 Polonia.JP

Logowanie lub Rejestracja

Zaloguj się